kosmetyki z innych półek

Nadchodzi truskawkowe lato

Jakiś czas temu , może z miesiąc zapisałam się na portalu Le Petit Marseillais  . Zainteresowała mnie tym koleżanka z bloga Garoterapia77
Skusiłam się , zapisałam i zgłosiłam się jako ambasadorka Le Petit Marseillais . I nie żałuję .
Krótko po tym jak się zapisałam , dołączyłam do kampanii, ja to nazwę truskawkowej kampanii.
Szczerze ? Podeszłam do tego bardzo sceptycznie , nigdy w życiu nic nie wygrałam, nigdy nigdzie nie zostałam wybrana do czegokolwiek a zgłaszałam się w różnych miejscach, tak i tu powiedziałam sobie ,że jeśli nawet się nie uda to trudno , ale próbowałam przynajmniej .

Udało się !!!!

Zgłosiłam się do kampanii promującej żel pod prysznic o zapachu truskawki. Nie sądziłam,że się dostanę ,ale cóż , może głupi ma zawsze szczęście 😀

W każdym razie paczka do mnie doszła .

Bardzo ciekawie zapakowana , oczywiście ten kartonik był jeszcze w jednym większym kartonie ,ale przecież to normalne.

Paczka spora , gabarytowo może miała z 1 kg , ale nie to było najważniejsze najważniejsze było to co jest w środku. Nie mogłam doczekać się ,żeby ją otworzyć .

Uchyliłam rąbek tajemnicy i na dzień dobry przywitał mnie  zapach truskawki .

Spodziewałam się samego produktu , a tutaj proszę bardzo list od Le Petit Marseillais, książeczka z produktami , próbki i sam produkt . Ogromny , za co bardzo dziękuję Le Petit Marseillais.

Butelka o pojemności 400 ml ucieszyła bardzo , próbek nie liczyłam ale z 30 ich było na pewno.

Część próbek dałam moim dzieciom , ucieszyły się bardzo . Część dałam koleżankom , a niech mają i Sylwii z Garoterapia77 .    Zawartość pudełka jest bardzo starannie zapakowana i chociaż wygląda to skromnie to nie można się przyczepić do tego jak wygląda .

Pudełko kryje coś jeszcze , a mianowicie zaparzacz w kształcie  truskawki. Jest słodki . Po prostu zakochałam się w nim ale nie tylko w nim , w samym produkcie też .

Pieni się tak sobie ,ale zapach jest nie ziemski , i faktycznie orzeźwia .
O ile pamiętam produkty Le Petit Marseillais można znaleźć w Rossmanie ,ale nie widziałam ich tam sporo.

Książki

Prawdziwa historia młodej dziennikarki

 

umysl w ogniu

Historia młodej dziennikarki, która nie wiadomo z jakich przyczyn z dnia na dzień zapada w katatonię. Kobieta u szczytu swojej kariery dziennikarskiej , nagle zaczyna zachowywać się bardzo dziwnie . Wpada w psychozę , staje się agresywna a do tego niczego nie pamięta. Jej świat powoli zapada się a ona nie ma na to wpływu, lekarze są bezradni…..

Moja recenzja

Zanim sięgnęłam po książkę , najpierw obejrzałam film, tylko dlatego ,że on pierwszy wpadł mi w ręce. Książka była potem . Mam taki dziwny zwyczaj ,który polega na tym ,że jeśli oglądnę jakiś film , to szukam książki na podstawie której dany film został nakręcony.

Film o tym samym tytule jak najbardziej godny polecenia, ale nie na nim będziemy się opierać . Interesuje nas książka . I to na niej się skupimy.

Książkę „Umysł w ogniu” przeczytałam w dwa dni , wciągnęła mnie na tyle ,że praktycznie zaginęłam w niej.  Jest świetnie napisana, czyta się ją szybko i przyjemnie . Treść jest znakomita. Momentami miałam wrażenie, że jestem w samym środku tego co przeżywa bohaterka. Czytając można łatwo sobie wyobrazić , to co czuła i przechodziła bohaterka. Chociaż przyznam szczerze ,że momentami miałam wrażenie ,że nie dowierzam temu co przytrafiało się bohaterce, nie dlatego ,że kłamie ,ale dlatego ,że nie jestem w stanie sobie wyobrazić tego stanu.

Książka jest godna polecenia , a do tego ciekawa i nie ma możliwości by nas znudziła .
„Umysł w ogniu” – po przeczytaniu książki jestem pod wrażeniem tego co może nasz umysł kryć w sobie. Współczuję bohaterce , bo sama nie chciałabym tego przechodzić .

A tytuł „Umysł w ogniu” – jak najbardziej adekwatny do wydarzeń .

 

 

 

Książki

„Najsilniejsi i najsprytniejsi z Graczy dotarli do końcowej fazy Endgame. Klucz Ziemi oraz Klucz Niebios już odnaleziono, ukryty pozostał ostatni klucz do wygranej i ocalenia świata – Klucz Słońca. Zwycięzca może być tylko jeden!

Maccabee gra, by wygrać. Posiada Klucz Ziemi i Klucz Niebios, teraz zrobi wszystko, by zdobyć Klucz Słońca. Ale w Endgame nic nie jest stałe. Maccabee musi grać ostrożnie i bacznie pilnować pleców. An Liu gra dla śmierci. Jego celem jest powstrzymanie Endgame i zagłada całego świata. Aisling porzuciła Grę i zdecydowała się walczyć po stronie życia.

Aisling, Sarah, Jago, Shari i Hilal nie chcą dopuścić do zakończenia Endgame. Klucz Słońca nie może zostać odnaleziony. Tych pięciu Graczy postanowiło ustanowić własne reguły Gry.

Wszystkich łączy jedno: są gotowi umrzeć, by osiągnąć zamierzone cele. Doprowadzą sprawy do końca, ale na własnych zasadach.

Moja recenzja

Jeśli chodzi o mnie to ,nie wszystkie książki fantastyczne mi się podobają. Tą zainteresowałam się tylko dzięki okładce, jest dla mnie tajemnicza i tego spodziewałam się po tej książce.

Zawiodłam się . „Reguły gry ” już na samym początku wywołały we mnie dziwne odczucie ” Co ja w ogóle czytam”? Przebrnęłam przez 20 stron książki i stwierdziłam ,że mam dość . Książka jest napisana w strasznym chaosie , akcja dzieje się za tu , za chwile w innym miejscy , z całkiem innymi bohaterami. Nie raz czytałam takie książki, ale nie było problemu z przeniesieniem jako czytelnik do innego miejsca , tu natomiast jest to strasznie chaotyczne.Momentami nie wiedziałam co czytam , musiałam wracać na stronę poprzednią, żeby się odnaleźć.

„Reguły Gry ” bardzo przypominają mi ” Igrzyska Śmierci”

Pomimo ,że w filmie chodziło zupełnie o coś innego to tak czy inaczej bardzo go przypomina .

Jak dla mnie książka nie zostanie ze mną na dłużej , nie skończyłam jej a nawet nie mam ochoty jej przeczytać do końca. Dlatego nie mogę więcej o niej nic powiedzieć , oprócz tego ,że czyta się ją ciężko .

zdrowie

Tabex

Jesteś palaczem? Palisz długo ? Nie wiesz jak rzucić ? Kup Tabex , to 25 dniowa kuracja ,pomoże rzucić ci palenie.

Fajnie to brzmi prawda?
Ja się skusiłam , zakupiłam o dziwo bez recepty Tabex drogą internetową ( nie wiem czy teraz coś się zmieniło ,ale kiedyś słyszałam ,że Tabex można dostać tylko na receptę) . W każdym razie ja go zakupiłam on line w aptece. Podeszłam do tego bardzo pozytywnie , ze wszystkich środków jakie próbowałam do tego pory w wspomaganiu rzucenia palenia jedynie gumy NikoLek dawały sobie radę . Są jeszcze gumy Nicorette,ale w moją tarczycą , niestety lepiej bym ich nie brała, dlatego miałam kiedyś zamiennik jak NikoLek.
Problem w tym ,że w opakowaniu tych gum jest mało i albo należy zrobić sobie zapas ,albo latać do apteki . Gumę tą żuje się w momencie kiedy bierze nas największy głód nikotynowy . Żujemy dopóki guma nie zacznie wydzielać smaku nikotyny , dziwne nie ? Potem chowamy ją między policzek a szczękę , do kolejnego poczucia ,że chce nam się zapalić .
U mnie nie ma problemu z tą gumą , jeśli chodzi o zakup , problem jest natomiast w dawkach , ja kupowałam tą największą by stopniowo schodzić na mniejszą moc tej gumy, jednak kiedy nie było mojej dawki , pozostawało mi czekać na dostawę lub ewentualnie brałam mniejszą dawkę .

Ostatnio jednak postanowiłam zobaczyć co to jest ten Tabex, zdziwiło mnie to ,chyba ,że kiedyś co słyszałam to nie prawda,że znalazłam go w aptece on line do tego bez recepty , zaczęłam się zastanawiać czy to czasem nie jest jakiś zamiennik oryginalnego Tabexu ,ale czy wtedy nazywałby się tak samo?

Zamówiłam go bardziej z ciekawości i ogromnej chęci rzucenia w końcu tego ohydnego nałogu jakim jest PALENIE PAPIEROSÓW!!!!
Nawet nie wiecie jaka byłam pełna nadziei ,że ów specyfik pomoże mi pomóc rzucić palenie. Cieszyłam się jak tylko dostałam paczkę do rąk.

Tak wygląda opakowanie oraz same tabletki.Małe brązowe i na pierwszy rzut oka wyglądają jak tabletki ziołowe. Swoją drogą teraz zaczynam się zastanawiać czy takie nie są 😀 Składu nie będę wam pisać ,ale podejrzewam ,że mogą mieć coś z ziół.

Dawkowanie jest opisane na ulotce , generalnie chodzi o to by od pierwszego dnia brać tak jak pisze , nie ma w tym nic trudnego , należy tylko pamiętać ,żeby nie przekroczyć dziennej dawki .
Pierwszy dzień u mnie wyglądał tak ,że jak wyżej napisałam , byłam pełna nadziei, podeszłam do tego bardzo poważnie , dziś się z tego śmieje .

Tak więc, wzięłam tą pierwszą tabletkę , drugą , trzecią , przestrzegając tego by nie zapalić pomiędzy kolejnymi tabletkami.
Moje odczucia z pierwszego dnia mają się tak ,że nie dało to nic , tak czy inaczej odczuwałam chęć zapalenia , ta chęć była coraz większa z godziny na godzinę , i czułam się zupełnie tak jakbym nie brała żadnych wspomagaczy . Pomyślałam „Dobra to dopiero pierwszy dzień , jutro na pewno będzie lepiej „. I tak naprawdę nie było lepiej , bo chęć palenia wzrastała we mnie tak bardzo mocno ,że ledwo wytrzymywałam , stwierdziłam ,że dam szanse tym tabletkom jeszcze kolejny dzień i zobaczymy .

Myślałam,że ta szansa zostanie wykorzystana ,ale odrazu mówię NIE. Jak żułam gumy to przynajmniej faktycznie nie miałam w ogóle chęci zapalić , z prostej przyczyny a mianowicie gumy w sobie zawierają nikotynę , a co potrzeba palaczowi?NIKOTYNY!

Tabex jej nie ma dlatego organizm nie dostał tego co chciał i tableteczki nie dają żadnego efektu . Wbrew pozorom jak sami wiecie a przynajmniej ci którzy palą, nikotyna uzależnia ale najbardziej „brudną „substancją w papierosie są substancje smoliste. I nikt mi nie powie ,że bez nikotyny ze wspomagaczem ,jakim jest choćby Tabex rzuci się palenie ot tak.

To powiem wam ,że ja po tych dwóch czy trzech dniach stosowania tych cukierków , bo tak je teraz nazywam , stwierdziłam parę rzeczy ,jeśli chodzi o ten specyfik:

  • kupujesz Tabex z nastawieniem ,że rzucisz palenie , twój mózg już to koduje i tak samo jak ty sam/sama nastawia się do tego
  • bierzesz pierwszą pigułkę tak samo z takim samym nastawieniem
  • każda kolejna ma się tak samo
  • ….aż nagle stwierdzasz,że tak naprawdę chcesz bardzo zapalić ,ale trzyma cię myśl ,że bierzesz te pigułki więc nie można zapalić.

A prawda jest taka ,przynajmniej ja tak to odczułam ,że działa tutaj siła autosugestii, po prostu. Kupujesz coś co ma ci w czymś pomóc , z nastawieniem ,że tak będzie. Twój umysł nastawia się na to samo ,ale kiedy nie ma żadnego choćby minimalnego działania , twój umysł nagle czuje się oszukany i dochodzi do wniosku ,że cudaczny specyfik nie działa a działa jedynie na to ,że masz nastawienie rzucenia palenia wspomagając się Tabexem,a tak naprawdę kiedy zdasz sobie sprawę ,że to nie działa nic a nic ,dochodzisz do jednego wniosku.

SIŁA WOLI to jest dobry specyfik , który pomoże wam rzucić palenie !!!!

Oczywiście nie mówię ,że rzucie gum nic nie pomaga , bo pomaga ,przynajmniej zabija tą chęć zapalenia ,ale tak naprawdę od waszej silnej woli zależy czy sięgniecie po papierosa czy nie:)

Osobiście odradzam Tabex, jeśli komuś pomógł to gratuluje ale nie do końca w to uwierze , dlatego ,że ja sama się rozczarowałam i to bardzo.